Patrioty, prezerwatywy, ropa i gaz
19-09-2009Kategorie: Geopolityka, Polska
Tagi do wpisu: energetyka gazprom nord stream polska rosja
Polska dyplomacja świętuje ostatnio same sukcesy. Temat tarczy antyrakietowej przemilczę, bo się nie znam na polityce ale troszkę mnie śmieszyło gdy pojawiły się przecieki prasowe z „kół dyplomatycznych”, że umowa z Amerykanami w sprawie tarczy może być dla Polski „niekorzystna”? Pamiętacie Państwo dlaczego? Bo Amerykanie chcieli być zwolnieni z VAT-u (między innym od prezerwatyw kupowanych przez ich żołnierzy stacjonujących w Polsce) – to pewnie miałaby być „niekorzystna” wyrwa budżetowa.
Ważniejsza informacja jest taka, że międzynarodowy skład konsorcjum budującego Gazociąg Północny poszerzy się o francuski koncern energetyczny GDF Suez. Potwierdza się więc przypuszczenie, o którym pisałem we wpisie "Gaz the North"
Pozostali udziałowcy spółki Nord Stream, obok oczywiście rosyjskiego Gazprom, to niemieckie koncerny BASF i E.ON Ruhrgas oraz holenderski Gasunie.
Ciekawe co zrobi Premier Tusk, który nie odebrał telefonu od Prezydenta Obamy, gdy ten zamierzał go poinformować o rezygnacji z budowy tarczy, jak się dowie, że Rosjanie zaczęli budować swoją „tarczę gazową” – czyli Nord Stream? Bo że w końcu zaczną, przepowiadam od dawna.
Nasza bardzo skuteczna dyplomacja ma zamiar się temu dalej przeciwstawiać na forum Unii Europejskiej. Będziemy się domagali stanowiska komisarza do spraw energii aby ten… zablokował budowę Gazociągu Północnego. Podobno główną przeszkodą na drodze do realizacji polskich planów energetycznych był dotychczasowy komisarz do spraw energii Andris Piebalgs. Jak pisze „Polska The Times” „czułym na punkcie bezpieczeństwa energetycznego” polskim eurodeputowanym Łotysz bardzo się nie podoba”. To polityk, który otwarcie popiera szkodliwy dla naszego bezpieczeństwa energetycznego projekt rosyjsko-niemieckiego rurociągu Nord Stream powiedział jeden z nich. O Francuzach i Holendrach w tym interesie nasz eurodeputowany zapomniał.
Co prawda na razie ubiegamy się o tekę komisarza do spraw rynku wewnętrznego albo budżetu, ale za konkurentów możemy mieć Francuzów, którzy właśnie dlatego wycofali sprzeciw wobec Jose Manuela Barroso by przeforsować swojego kandydata do którejś z tek gospodarczych. I pewnie dlatego właśnie liczymy, że Francuzi się zgodzą, żeby polski komisarz blokował inwestycję gazową spółki, w której francuski koncern nabywa właśnie udziały.
Komisarz Barroso naszym przedstawicielom w Europarlamencie też się nie podoba. „Mówi nie tyle i nie tak, jak byśmy chcieli” – stwierdził Pan Saryusz-Wolski, który przewodniczy polskiej grupie posłów z PO i PSL we frakcji chadeckiej. Odniósł się w ten sposób do wystąpienia nowego-starego szefa Komisji Europejskiej, który mówił co prawda o bezpieczeństwie energetycznym, ale większy nacisk kładł na zielone źródła energii niż na budowanie wspólnej europejskiej sieci gazowej, na czym zależy Polsce. „Werbalnie poparcie jest, ale jak przychodzi do działania, to jedne państwa są za Nabucco, inne popierają konkurencyjny rosyjski South Stream a jeszcze inni popierają obydwa projekty, co jest już zupełnym skandalem” – powiedział „Polska The Times” Pan Saryusz-Wolski. Proszę zauważyć, że „skandalem” jest popieranie dwóch konkurencyjnych projektów na raz. A co to takiego „dywersyfikacja”?
Jeśli chcemy jakoś troszkę Francuzom, Niemcom i Holendrom opóźnić (bo zastopować „siłowo” się nie da) zrobienie interesu z Rosjanami, to nie powinniśmy o tym z góry rozpowiadać. Tylko po co w ogóle to robić? Żeby leczyć czyjeś kompleksy?
Macie Państwo kompleks Rosjan? Albo Niemców? Albo Francuzów? Że nie wspomnę o Holendrach, którzy też przystąpili do spółki z Rosjanami? Albo może ostatnio jakiś kompleks Amerykanów?
Z Amerykanami mogliśmy zrobić interes w zakresie bezpieczeństwa energetycznego - proponowali Orlenowi utworzenie joint-venture na części rafineryjnej z gwarancją dostaw ropy do takiej spółki. Ale Orlen wolał nasłać na nich prokuratorów w Czechach, więc sprzedali swój biznes rafineryjny Lukoilowi. To są te stacje benzynowe, na których można dziś kupić olej napędowy od kilku do nawet dwudziestu kilku groszy taniej niż na stacjach Orlenu.
Ale mamy jeszcze jakieś szanse, choć nie u Amerykanów. Z kół nie dyplomatycznych, tylko biznesowych wyciekła informacja, że jakbyśmy połączyli LOTOS z PGNiG, to Statoil mógłby zostać ważnym akcjonariuszem takiego koncernu. Zważywszy, że to właśnie Statoil jest jedynym, którego nie wyrzucono jeszcze z interesów w Rosji, moglibyśmy mieć nadzieję, że dla zrównoważenia interesów robionych z Francuzami i Niemcami Rosjanie zrobią też interes z Norwegami i wybudują Jamał II, bo przecież gaz wydobywany przez Statoil na dalekiej Syberii trzeba będzie jakoś transportować. Ale pomysł jest zbyt dobry, żeby mógł zostać zrealizowany w naszym politycznym grajdole. Największe nieszczęście jakie mamy to nasi politycy. Ale z tego powodu też nie powinniśmy mieć żadnych kompleksów – skoro Amerykanie wybrali sobie Obamę. Zazdrościć możemy tylko Francuzom – Carli Bruni.
Robert Gwiazdowski.
WYKOP
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
