Wybory w Niemczech - gej szefem dyplomacji największego kraju UE
28-09-2009Kategorie: Europa, Geopolityka, Temat Dnia
Tagi do wpisu: Merkel Niemcy opinie wybory
Niedzielne wybory do Bundestagu są oczywiście sukcesem kanclerz Angeli Merkel, która nie tylko przetrwała na stanowisku kanclerza ale również pozbyła się niewygodnego koalicjanta, lecz są one przede wszystkim wielkim triumfem Guido Westerwelle i jego liberalnej FDP. Rezultat FDP w tych wyborach jest najlepszym rezultatem tej partii w jej historii. Liberałowie dostali o połowę więcej głosów niż 4 lata temu i po 11 latach, po swojej największej w historii porażce, gdy w 1998 r. znaleźli się niemal na granicy progu wyborczego, wracają triumfalnie do rządu federalnego.
Mówienie o triumfalnym powrocie jest tym bardziej uzasadnione, iż jednocześnie FDP wróciła do Landtagu Brandenburgii oraz prawdopodobnie wróci do rządu krajowego Szlezwiku-Holsztynu. Po dobrej passie liberałów w ostatnich latach FDP jest reprezentowana w 16 z 17 Landtagach i jest koalicjantem CDU-CSU w 7 rządach krajowych. W dodatku w jedynym kraju związkowym, w którego parlamencie (Senacie) FDP nie jest reprezentowana jest Hamburg, w tych wyborach partia ta zdobyła 13,2 % głosów co zapewniłoby jej nie tylko wejście do Senatu ale prawdopodobnie również do rządu krajowego. W landach wschodnich FDP zdobyła 11 % (czwarta siła), a więc lepiej niż jej ogólnokrajowy wynik sprzed 4 lat. W skali całych Niemiec utrwaliło to pozycję FDP jako trzeciej siły, gdyż Zieloni są nieobecni w 3 landtagach, a Lewica - w 5 z 10 landtagów zachodnioniemieckich. Zieloni są też obecni tylko w 2 rządach krajowych, a Lewica jedynie w rządzie Berlina.
Z drugiej strony mamy całkowitą katastrofę SPD. Aby zrozumieć jej rozmiary trzeba przyjrzeć się kilku danym. Po pierwsze jest to najgorszy wynik w powojennej historii tej partii. Po drugie we wschodnich landach SPD zdobyła zaledwie 18,3 % głosów, zajmując trzecie miejsce za chadekami i postkomunistami (o 8 % gorzej od postkomunistów i o 7 % lepiej od liberałów). Po trzecie SPD przegrała z postkomunistami w całym byłym NRD (jedynie w Berlinie uzyskała ten sam wynik), a z chadekami wygrała tylko w Brandenburgii. Na otarcie łez w Brandenburgii SPD ponownie wygrała wybory do Landtagu i może rządzić tak jak dotychczas z CDU lub z postkomunistami. Ale wyleci prawdopodobnie z rządu Szlezwiku Holsztynu co spowoduje, iż liczba rządów krajowych z udziałem SPD skurczy się do 7 (a więc tyle samo co liberałowie). W dodatku w skali krajowej SPD w tych wyborach zajęła 1 miejsce tylko w Bremie, ustępując w 13 landach CDU/CSU. W Brandenburgii SPD ustąpiła Lewicy, a w Saksonii Anhalt zajęła dopiero 3 miejsce za chadekami i Lewicą. Dopiero trzecie miejsce (za Lewicą) SPD zdobyła też w pozostałych 3 landach wschodnioniemieckich (a w Berlinie 2 miejsce i tyle samo głosów co Lewica). A w Badenii i Bawarii ledwo pokonała FDP utrzymując się na 2 pozycji.
Niewątpliwie wybory te są również sukcesem Zielonych i Lewicy. Dla Lewicy to jednak póki co pyrrusowe zwycięstwo, choć w perspektywie może ona starać się dobić SPD dalej przejmując jej głosy. Faktem jest, że postkomuniści zdobyli ponad 3 % więcej głosów niż 4 lata temu zdobywając 12 % (też najwięcej od zjednoczenia) i zajmując 4 miejsce. Faktem jest też, że we wszystkich landach zachodnioniemieckich Lewica zdobyła przynajmniej 5 % głosów, jednakże poza Bremą i Krajem Saary (a wiec najmniejszymi landami) wszędzie zdobyła dopiero 5 miejsce (nawet w Bawarii – 6,5 %). W Bremie wygrała z FDP, a w Kraju Saary z FDP i Zielonymi. W wyniku wyborów Lewica dostała się też do Landtagu Szlezwiku Holsztynu i jest już obecna w 11 landtagach. To powoli czyni z postkomunistów partię ogólnokrajową – w zachodnich landach otrzymała łącznie 8,3 % głosów. Jednakże w landach wschodnich postkomunistom nie udało się pokonać CDU, która również tu wygrała, a Lewica zajęła 1 miejsc tylko w Brandenburgii i Saksonii-Anhalt ale nic nie wskazuje na to by w najbliższym czasie mogła, poza Berlinem, uzyskać udział we władzy wykonawczej.
Również Zieloni polepszyli swój wynik (o 2,5 %) uzyskując 10,7 % i to też jest najlepszy ich wynik w ich historii. Ponadto Zieloni również weszli do landtagu Brandenburgii, dzięki czemu nie ma ich już tylko w 3 landtagach (Meklemburgia, Saksonia Anhalt i Nadrenia Palatynat). Jednakże wciąż Zieloni są głównie partią zachodnioniemiecką, a w wschodnich landach mają poparcie w granicach 5 – 7 % (poza Berlinem).
O chadekach nie ma się co rozwodzić. Wiadomo – wygrali. I w skali całych Niemiec i we wschodnich landach. Chadecy obecnie rządzą w 13 landach (w tym w 7 z FDP, w 3 z SPD, w jednym samemu, w jednym z Zielonymi i w 2 jako młodszy koalicjant SPD), będąc w opozycji tylko w 3 (Brema, Berlin, Nadrenia Palatynat). Jednakże nie zmienia to faktu, iż jest to ich najgorszy wynik w historii, a utrzymanie dominacji na scenie politycznej zawdzięczają słabości SPD a nie swojej sile.
Na zakończenie jeszcze dwie dygresje. Neonaziści zdobyli 1,5 % (3 % w landach wschodnich) czyli bez zmian. Jednakże wylecieli z landtagu Brandenburgii i są już tylko w 3 landtagach.
Natomiast powrót FDP do rządu federalnego oznacza, iż nowym wicekanclerzem i ministrem spraw zagranicznych zostanie Guido Westerwelle, który od dawna nie ukrywa, iż jest gejem i żyje w stałym związku. Oczywiście nie sądzę by to wpłynęło na relacje Niemiec z niektórymi krajami delikatnie mówiąc nie lubiącymi gejów: np. Rosją czy krajami islamskimi. Wiadomo, bowiem, że silnych się nie kopie po kostkach, podobnie jak tych z którymi robi się intratne interesy. Myślę zatem, że będziemy świadkami zabawnych pokazów dyplomatycznej hipokryzji. Z obu zresztą stron.
W weekend były też wybory w Portugalii, w których słabe zwycięstwo odnieśli socjaliści. Jednakże będą musieli szukać koalicjanta wśród ekstremistycznej lewicy komunistycznej lub tworząc „wielką koalicję” z prawicą. To komplikuje tamtejszą scenę polityczną. Ale wybory w Portugalii udowodniły też jak bardzo peryferyjnym krajem w Europie jest Portugalia. Wiadomości o tych wyborach zostały bowiem zepchnięte na daleki plan w obfitej w wydarzenia niedzieli, gdzie światowe newsy zostały zdominowane przez szwajcarski skandal (aresztowanie Polańskiego) oraz wybory w Niemczech.
Witold Repetowicz
Komentarze: (11)
ps. To zabawne trochę ale kilka tygodni temu zostalem zabanowany na moim domowym adresie, caly czas zapominam o tym powiedziec Michalowi wiec teraz pisze.
bedzie mogl "jechac w odbyt" znaczy kochac troszku inaczy-naszego ministra Sikorskiego!
I kto moglby mu cos zarzucic ze bedzie cos nienaturalnego w stosunkach niemiecko-polskich.
Znowu sie pisze o NPD a nikt nie pisze o Parti Piratow ktorzy zdobyli 2% glosow w wyborach do Bundestagu i 2% w dwoch Landach.
Co do sukcesu Die Linke mozna zaliczyc silna kampanie , prawie w kazdym miescie byly plakaty z populistycznymi haslami.Najlepsze byl to ze mieli dwa podobne hasla"Bogactwo dla wszystkich" po czym pare metrow dalej byl plakat "Bogactwo musi byc opodatkowane"...a jesli chodzi o .....w sumie pozno mozna by pisac o tym i pisac....Pozdrawiam autora, artykul dosyc ciekawy.
"Akcesja Turcji wymusiłaby tak czy inaczej korzystne reformy przerośniętej wspólnej polityki rolnej. Opór Francji i Niemiec będzie ogromny, wiadomo. Mam jednak nadzieję, że zdrowy rozsądek zwycięży i - z Turcją czy bez- Unia się trochę odchudzi."
Turcja nie lezy w EUROPIE . Turcja jest krajem MUZULMANSKIM. I juz tylko te dwa fakty wykluczaja turcje z przynaleznosci do naszego klubu.
P.S Kiedy turcja sie pokaja za zbrodnie dokonane na milionie Ormian i krajach balkanskich ?
Czepiacie się trzeciorzędnych spraw, poszukajcie lepszych argumentów bo takie są.
"Granicę z Syrią to mają całą zaminowaną, tak dla przykładu
Czepiacie się trzeciorzędnych spraw, poszukajcie lepszych argumentów bo takie są."
Już ktoś napisał - Turcja to nie Europa. Państwo to nie leży w Europie. Ponadto Turcja to kraj odmienny kulturowo, cywilizacyjnie, odmienny etnicznie, a wręcz rasowo. Jeśli mamy przyjąć do UE Turcję to przyjmijmy jeszcze Gruzję, Armenię, Azerbejdżan, Izrael, Egipt, Tunezję. Swoją drogą z wyżej wymienionych dwa pierwsze kraje są nam cywilizacyjnie bliższe niż Turcja. Przede wszystkim przyjmijmy jeszcze Turkmenistan i zaproponujmy członkostwo Ujgurom.
Turcja jako ważny sąsiad Europy - TAK. Turcja jako część Europy - NIE.
"slavo a granice z Irakiem i Iranem tez zaminowac?"
Irańczycy zaczęli mur wznosić po swojej stronie granicy, co by kurdyjskiej peszmerdze swobodę poruszania się i przemytu ograniczyć. Kurdowie protestują i skarżyć Iran chcą. Nie wiem tylko gdzie- wladza Strasburga aż tam nie sięga
wiadomosci.onet.pl/2053212,12,turcy_oburzeni_mamy_farbowac_sie_na_blond,item.html
"Kultura, cywilizacja...Unia to jakieś UNESCO-bis, że tyle o nich piszecie?"
W skrócie UE stoi Europa jak byk, w UNESCO nie. A Europa to nie tylko gospodarka, ale także a może zwłaszcza i przede wszystkim kultura oraz cywilizacja, czy tego chcemy czy nie. Oczywiscie otwórzmy granice Turkom, przerzedźmy ulice śniadym ludem, budujmy im meczety szpecąc nasze okolice, orientalizujmy klimat, niech nam z minaretów "spiewają". Wpuszczenie Turków do Europy będzie jak sprowadzenie jenotów do naszych lasów. Niedobitki autochtonicznej zwierzyny są wypierane, a populacja jenota rośnie w postępie geometrycznym i wymyka się spod kontroli. Zresztą po co szukać w naturze. Trend identyczny obserwujemy w przypadku przybyłych do Europy muzułman. Można sobie wyobrazić co się stanie jak wpuścimy ich jeszcze więcej. Turcja to zupełnie inna mentalność, inna cywilizacja, inny świat. Jak chcą Turcy unii to niech sobie ją stworzą sami, ze spokrewnionymi i bliskimi kulturowo narodami, takimi właśnie jak Turkmeni, czy Ujgurzy. Niech się z nimi skumają, a także z Azerami, Kazachami, Uzbekami. Niemało mają braci i sióstr.
"[Jak chcą Turcy unii to niech sobie ją stworzą sami, ze spokrewnionymi i bliskimi kulturowo narodami, takimi właśnie jak Turkmeni, czy Ujgurzy. Niech się z nimi skumają, a także z Azerami, Kazachami, Uzbekami. Niemało mają braci i sióstr."
Nie da rady, bo oni sie nawzajem nienawidza jeszcze bardziej niz nienawidza nas. No a gdyby nawet, to co oni w "tamtejszej unii" mieliby do zaoferowania? Wielblady, piasek- no i kurwan, ale przeciez to, to oni znaja na pamiec.
"Nie da rady, bo oni sie nawzajem nienawidza jeszcze bardziej niz nienawidza nas. No a gdyby nawet, to co oni w "tamtejszej unii" mieliby do zaoferowania? Wielblady, piasek- no i kurwan, ale przeciez to, to oni znaja na pamiec."
oraz memorabilia Wschodniotureckiego Związku Bojowego Waffen-SS:D
"Nie da rady, bo oni sie nawzajem nienawidza jeszcze bardziej niz nienawidza nas."
Strzelanina w mięsnym, jedna osoba nie żyje
wiadomosci.onet.pl/2052965,11,strzelanina_w_miesnym__jedna_osoba_nie_zyje,item.html
Na jakim polu działa Unia? Ekonomicznym (potem długo długo nic) i politycznym, więc argumentów politycznych i ekonomicznych szukajcie bo tylko takie można brać w tej dyskusji na poważnie. W dobie globalizacji ograniczanie się do granic geograficznych czy kulturowych przestaje mieć sens. Unia powinna budować swoją tożsamość na pewnym zestawie wspólnych dla wszystkich wartości- demokracji liberalnej, poszanowaniu praw człowieka i gospodarce wolnorynkowej i pod tym kątem poszerzać swoje granice. Ale tylko wtedy, gdy będzie to dla Unii korzystne- ekonomicznie i politycznie.
Jeśli Turcję z góry mamy z Unii wykreślać, to ciekawy jestem argumentów na tym polu. Są takie, tylko trzeba trochę poglówkować, zamiast wypisywać bzdurne posty jak niektóre powyżej.
Dlaczego nie sprowadzać sobie latynosów do Europy tylko od razu Turków? Tym bardziej, że własnie, żyjemy w epoce globalizacji.
Ekonomiczne i polityczne za i przeciw oczywiście są, ale nie zapominajmy o cywilizacji. Zresztą muzułmanie też niechętnie, a powiedziałbym o wiele bardziej niechętnie patrzą na kwestię intergracji. Oni będą walczyć o swoją kulturę jak nikt inny. W Europie muzułmanie albo się radykalizują albo alienują, przypadki integracji są znikome i jeśli są, to wyłącznie w wyniku mniej lub bardziej krytycznego odrzucenia własnego dziedzictwa. To są naprawdę wyjątki, i jak każde wyjątki, tylko potwierdzają regułę.
Ciekawe jak by Europa wyglądała gdyby hołdowała takiemu podejściu chociażby w kontaktach z bolszewizmem i nazizmem? Ci ostatni też argumentowali politycznie, a ci przedostatni nawet ekonomicznie. I znajdowali wielu zwolenników w innych krajach. Stalina łapska sięgały nawet Hiszpanii.
Ps.Napisz jakies propozycje jak Panstwo Niemieckie ma zachecic ich do integracji ?
"do Slavo.Tylko ze wlasnie wsrod Emigrantow z Turcji i Panstw arabskich jest najwiekszy odsetek osobo korzystajacych z pomocy spolecznej czy bedacych na bezrobociu.Zreszta oni tez posiadaja najslabsze wykrzstalcenie wsrod emigrantow, a wlasciwie jego brak.Nie wiem czy integracja mozna nazwac to ze jezeli ktos mieszka w Niemczech 20 lat i nie potrafi sklecic zdnania po Niemiecku, albo dziecko urodzone w Niemczech w rodzinie emigrantow z Turcji , idac do pierwszej klasy nie umie wogole po niemiecku, potem ma problemy w szkole..brak zawodu...bezrobocie.Kolejny problem to przestepczosc, w samym berlinie przestepstwa dokonanych przez mlodych migrantow z Turcji i Panstw Arabskich jest wiekszy o trzy razy niz wsrod Niemcow.
Ps.Napisz jakies propozycje jak Panstwo Niemieckie ma zachecic ich do integracji ?"
Przez wieki nie udało nam się zintegrować Romów mimo, że więcej mamy z nimi wspólnego niż z takimi Turkami - przyjęli chrześcijaństwo, mówią językami z rodziny indoeuropejskiej, indoeuropejskiej są też kultury - a niektórym się marzy integracja muzułmanów. Nie zintegrowalismy Żydów. Nie zintegrowaliśmy żadnych liczebnych nieeuropejskich mniejszości.
Jeśli nie podejmiemy odpowiednich środków skończy się ten eksperyment albo tragicznie dla muzułmanów albo dla nas. Wystąpią kolejne pogromy, może nawet powtórka z Holokaustu. Być może dojdzie do integracji, ale będzie to wówczas integracja Europejczyków z Islamem, nie odwrotnie.
Z natury jestem optymistą, ale w tym wypadku widzę przyszłość w ciemnych barwach.
Jeśli nie podejmiemy odpowiednich środków skończy się ten eksperyment albo tragicznie dla muzułmanów albo dla nas. Wystąpią kolejne pogromy, może nawet powtórka z Holokaustu. Być może dojdzie do integracji, ale będzie to wówczas integracja Europejczyków z Islamem, nie odwrotnie.
quote]
To zalezy co rozumiesz przez slowo integracja. Zydzi ponoc sa wszedzie w Polsce. Kieruja tym krajem, sa wlascicielami gazet, sa we wladzach, sa w interesach i decyduja o wszystkim. Przynajmniej tak trabia gazety i niektorzy uczestnicy tej grupy, ktorzy wyssali nienawisc do Zydow z mlekie matki (czyt. KK). A to, ze Zydzi trzymaja sie osobno, to tez swojego rodzaju integracja. No bo i po co mieliby sie mieszac z gojami? Wystarczy, ze co drugi Polak ma w sobie krew zydowska, ale oczywiscie, albo o tym nie wie, albo sie do tego przenigdy nie przyzna.
" Wystarczy, ze co drugi Polak ma w sobie krew zydowska, ale oczywiscie, albo o tym nie wie, albo sie do tego przenigdy nie przyzna."
A tak piszą gazety żydowskie?
A tak na poważnie. Spośród Żydów zintegrowały się jednostki, głównie z pośród elit diaspory i mischlingów. Procesowi temu bardzo często towarzyszyło porzucenie judaizmu, a w niektórych przypadkach i przechrzta. "Zintegrowali się" także Żydzi, którzy oddali duszę komunizmowi. Plebs żydowski nie zintegrował się nigdy, i taki niezintegrowany, wierny swej kulturze i religii został wybity w czasie wojny prawie co do nogi. Biedota żydowska, która stanowiła ogromną większość zawsze alienowała się (sam przyznajesz, że nie było im po drodze z gojami), bardzo często nie znała obowiązującego w zamieszkiwanym państwie języka, bądź znała go tylko podstawowo - zupełnie jak Romowie, czy przebywający w Europie muzułmanie.
Dla Żydów jesteśmy gojami, dla Romów gadziami, dla muzułman giaurami (kafirami) już na samym wejściu. Tym bardziej nie będzie mozliwa integracja, jeśli mamy do czynienia z tak otwartymi na innego człowieka kulturami.
Polak potrafi "stać się" bardziej Niemiecki od Niemca i bardziej Portugalski od Portugalczyka w mgnieniu oka - i vice versa. Żyd, Rom, muzułmanin nie potrafi. Według mnie to wszystko wina zbyt dużych różnic kulturowych, religijnych, różnic w mentalności, przy których nawet wszelkie nabyte resentymenty tracą znaczenie.
Warto też zauważyć, że z powodu różnic kulturowych Żyd, Rom czy muzułmanin ażeby zintegrować się z Europejczykiem musi więcej porzucić aniżeli Polak chcący "zostać" Niemcem. A to napewno nie są łatwe decyzje, tym bardziej dla tak przywiązanych do swego dziedzictwa grup ludzkich.
"[quote="Gość":1as87ej6] Wystarczy, ze co drugi Polak ma w sobie krew zydowska, ale oczywiscie, albo o tym nie wie, albo sie do tego przenigdy nie przyzna."
A tak piszą gazety żydowskie?
A tak na poważnie. Spośród Żydów zintegrowały się jednostki, głównie z pośród elit diaspory i mischlingów. Procesowi temu bardzo często towarzyszyło porzucenie judaizmu, a w niektórych przypadkach i przechrzta. "Zintegrowali się" także Żydzi, którzy oddali duszę komunizmowi. Plebs żydowski nie zintegrował się nigdy, i taki niezintegrowany, wierny swej kulturze i religii został wybity w czasie wojny prawie co do nogi. Biedota żydowska, która stanowiła ogromną większość zawsze alienowała się (sam przyznajesz, że nie było im po drodze z gojami), bardzo często nie znała obowiązującego w zamieszkiwanym państwie języka, bądź znała go tylko podstawowo - zupełnie jak Romowie, czy przebywający w Europie muzułmanie.
Dla Żydów jesteśmy gojami, dla Romów gadziami, dla muzułman giaurami (kafirami) już na samym wejściu. Tym bardziej nie będzie mozliwa integracja, jeśli mamy do czynienia z tak otwartymi na innego człowieka kulturami.
Polak potrafi "stać się" bardziej Niemiecki od Niemca i bardziej Portugalski od Portugalczyka w mgnieniu oka - i vice versa. Żyd, Rom, muzułmanin nie potrafi. Według mnie to wszystko wina zbyt dużych różnic kulturowych, religijnych, różnic w mentalności, przy których nawet wszelkie nabyte resentymenty tracą znaczenie.
Warto też zauważyć, że z powodu różnic kulturowych Żyd, Rom czy muzułmanin ażeby zintegrować się z Europejczykiem musi więcej porzucić aniżeli Polak chcący "zostać" Niemcem. A to napewno nie są łatwe decyzje, tym bardziej dla tak przywiązanych do swego dziedzictwa grup ludzkich.[/quote:1as87ej6]
nie wydaje mi sie, zeby w PL mieszkal "plebs zydowski" Jezli posluchac np o. Rydzyka, to wszedzie na wysokich stanowiskach sa Zydzi. W mediach Zydzi, w rzadzie Zydzi - az roi sie od Zydow. No i wszystko co zle tez przeciez przez tych jak ich tu na grupie nazywaja "pejatych parchow".
I oni raczej z jezykiem polskim nie maja najmniejszych trudnosci. O porownaniu Zydow z Romami czy mohametanami nie ma w ogole mowy, bo ci ostatni nie maja i nigdy nie mieli zadnych decydujacych pozycji spolecznych. A Zydzi mieli od zawsze i maja je szczegolnie teraz. Polskie gminy zydowskie rozwijaja sie doskonale i nie zauwazylem, zeby mialy najmniejsze chociaz problemy z asymilajca w spoleczensywie polskim. Nie rozumiem o jakie asymilacji mowisz. Czy chodzi ci o calkowite wyrzeczeni swej swojej kultury, wiary i jezyka? To przeciez nie jest asymilacja tylko calkowite zaprzeczenie swojej osobowosci. Czy naprawde wydaje Ci sie, ze jest to konieczne? Po co?
Pośród Romów i muzułman też zdarzaja się jednostki asymilujące się i zdobywające rozgłos, sławę i pozycje. Ale również jest to garstka.
Tak, dla mnie asymilacja to całkowite wyrzeczenie się własnej kultury.
"Polskie gminy zydowskie rozwijaja sie doskonale i nie zauwazylem, zeby mialy najmniejsze chociaz problemy z asymilajca w spoleczensywie polskim."
Jeśli bawią się w gminy, judaizm, koszerność, a tym bardziej jak noszą pejsy, mają wolne w soboty itp., to jaka to asymilacja, multikulti a nie asymilacja.
"To zalezy co rozumiesz przez slowo integracja."
Właśnie.
Tak czytam moje wypociny i twoje posty. Asymilacja. O to mi chodziło od początku. Biję się w pierś. Uzywajmy słowa asymilacja. Integracja ma inne znaczenie. Nie wiem dlaczego się tak uparłem przy tej integracji.
"
Jeśli bawią się w gminy, judaizm, koszerność, a tym bardziej jak noszą pejsy, mają wolne w soboty itp., to jaka to asymilacja, multikulti a nie asymilacja."
taaa? A czy np Tuwim byl zasymilowany? A Holoubek? A Polanski (gdy od urodzenia i przez dziesieciolecia mieszkal w PL i konczyl polskie szkoly)? A Andrzej Munk, tworca polskiego kina uznanego wtedy na calym swiecie? I tysiace innych, ktorych nazwisk nie przytocze. Nawet tych zlych jak Minc. Czego Ty sie konkretnie spodziewasz od Zyda, zamieszkalego w PL? Ma isc do kosciola i dac sie ochrzcic? (tacy tez byli). A moze w ogole ma go nie byc, bo skoro jest, to przeciez nie jest zasymilowany, nieprawdaz? Koltunstwo z Ciebie wylazi z tym Twoim multikulti.
"Przecież napisałem, że plebs wybito.
Pośród Romów i muzułman też zdarzaja się jednostki asymilujące się i zdobywające rozgłos, sławę i pozycje. Ale również jest to garstka.
Tak, dla mnie asymilacja to całkowite wyrzeczenie się własnej kultury."
Przypuszczam, ze nigdy nie mieszkales zagranica - nie mowilbys tak, gdybys wiedzial jak np Polacy staraja sie zasymilowac w obcych krajach, zachowujac rownoczesnie swoja polskosc. Asymilacja w tym pojeciu jaka Ty rozumiesz jest nonsensem. Nikomu do niczego i na nic nie potrzebnym. Wobraz sobie, ze sa Polacy, ktorzy nawet w trzecim pokoleniu nie wypieraja sie swojej polskosci. Ale Ty oczywiscie chcialbys, zeby Zydzi robili inaczej. Nie licz na to.
Takie coś mi odpowiada. Możesz mnie kołtunem nazywać, ale będę bronił asymilacji.
Inni zasymilowani i "zasymilowani" (komuniści znaczy się):
Stanisław Lem - ateista
Felix Mendelssohn-Bartholdy - chrześcijanin
Karol Marks czy Lew Trocki - ateiści (komuniści)
Benedykt Spinoza - oskarżony o herezję i wykluczony z gminy żydowskiej.
Jean-Marie Lustiger - francuski duchowny katolicki, arcybiskup, były metropolita Paryża, kardynał, pochodzenia żydowskiego.
Zygmunt Freud - ateista
Jan Mosdorf - chrześcijanin katolik, nacjonalista (Obóz Narodowo-Radykalny), ciekawostka: poniósł śmierć za pomoc Żydom.
Czego oczekuję pewnie się domyślasz. Ano oczekuję tego, że Żyd przestanie być Żydem i żydem, że porzuci judaizm, będzie mówił o sobie Polak i będzie myślał jak Polak. Nie wymagam by się ochrzcił w KRK. Może być ateistą, agnostykiem, ewangelikiem, prawosławnym. Niech wyznaje jakiś europejski światopogląd czy religię. Wykluczam buddyzmy czy islamy.
Tak jak jestem przeciwnikiem budowania meczetów czy pagod w Europie, tak samo jestem przeciwnikiem stawiania tutaj synagog.
Gminy żydowskie, gminy sikhijskie, gminy i getta muzułmańskie = multikulturalizm. Tego nie chcę w Europie.
Identyczne wymogi stawiam muzułmanom, Romom i innym.
"Wobraz sobie, ze sa Polacy, ktorzy nawet w trzecim pokoleniu nie wypieraja sie swojej polskosci."
I bardzo często zakrawa to na cyrk, tudzież inną szopkę. Robią tacy parady, gadać po polsku nie umieją. Na tym się to wszystko kończy.
"Im większa liczba muzułmanów w Europie tym większa zapaść demograficzna jej rdzennych mieszkańców"
Gangi tureckie atakują na ulicach ciężarne Aryjki, że te urodzić nie mogą? A może do kebabów środki antykoncepcyjne dodają?
"Dlaczego nie sprowadzać sobie latynosów do Europy tylko od razu Turków? Tym bardziej, że własnie, żyjemy w epoce globalizacji."
OK- czemu nie? Sprowadzajmy- inicjujmy nowe rozwiązania w unijnych programach imigracyjnych, piszmy do naszych posłów, europoslów, zachęcajmy do aktywności. Bo jak dotąd specjalizujemy się w odrzucaniu tego co jest, a nie szukaniu i promowaniu alternatywnych rozwiązań.
"Tylko ze wlasnie wsrod Emigrantow z Turcji i Panstw arabskich jest najwiekszy odsetek osobo korzystajacych z pomocy spolecznej czy bedacych na bezrobociu.Zreszta oni tez posiadaja najslabsze wykrzstalcenie wsrod emigrantow, a wlasciwie jego brak."
Może operujmy na bazie jakichś konkretnych danych liczbowych, badań statystycznych itp. bo podobne opinie o Polakach uwielbiają rozpuszczać choćby brytyjskie bulwarówki. Fakty, a nie ogólniki. A co do socjalu- trzeba reformować, ciąć, ograniczać- dla wszystkich.
"Ps.Napisz jakies propozycje jak Panstwo Niemieckie ma zachecic ich do integracji ?"
Widać, że dzieciaki tureckie w Niemczech mają te same problemy, co kurdyjskie w Turcji. Wychowanie przedszkolne- obowiązkowe kursy języka niemieckiego przed przystąpieniem do nauki w 1 klasie podstawówki.
Co do twojego pomyslu , te rozwiazania juz sa , i raczej nic nie daja , bo co zmieni przedszkole jezeli w grupie jest 2 Niemcow, 4 rosjan , 10 Turkow i 3 arabow. ?
"Gangi tureckie atakują na ulicach ciężarne Aryjki, że te urodzić nie mogą? A może do kebabów środki antykoncepcyjne dodają?"
Ja piszę o Europejczykach, Ty o jakichs Aryjczykach. Dobrze się czujesz?
Proces podobny towarzyszył chociażby już Sparcie.
A Tu masz ciekawy tekst:
"Etniczna elita polska 4
Tadeusz Korzeniewski, ndz., 29/03/2009 - 07:40
Kontynuując intelektualne roboty drogowe dla wyłonienia spośród nadchodzących polskich pokoleń dominującej etnicznej elity polskiej, przetłumaczyłem fragment recenzji książki Franka Saltera "Genetyczne interesy. Rodzina, etniczność i ludzkość w wieku masowej migracji" autorstwa Jareda Taylora.
***
Jednym z ważnych konceptualnych przełomów w Genetycznych interesach jest rozpoznanie, że lojalność względem własnej grupy etnicznej jest równie ważna biologicznie co lojalność względem własnych dzieci.
Dzieje się tak ponieważ będąc grupą w mniejszym lub większym stopniu związaną powinowactwem krwi, każda ethny - dr Salter woli ten termin niż rasa, naród lub grupa etniczna - jest magazynem charakterystycznych genów jej członków, podobnie jak dzieci są nosicielami genów ich rodziców. Czyjeś dzieci są bardzo skoncentrowanymi depozytorami genów tej osoby, ale i jej ethny jest znacznie większą, choć bardziej rozcieńczoną, pulą tych samych genów. Ze względu na wielkość większości ethnies, są one składnicami wielu więcej kopii charakterystycznych genów jej poszczególnych członków, niż nawet ich dzieci, zatem teoretycznie ethnies mogą mieć większe roszczenia do lojalności niż nawet dzieci.
Ethny jest rozbudowną rodziną. Im obszerniejsza ludnościowo jest ethny danej osoby, tym większym staje się ona depozytorem jej charakterystycznych genów, więc jej członkowie mają interes w tym by jej liczba rosła lub przynajmniej utrzymywała się na tym samym poziomie. Kurcząca się ethny jest jak rodzina, której członkowie wymierają - obie sytuacje reprezentują stratę jeśli chodzi o interes genetyczny.
Według uniwersalistów i ich modelu "wszyscy są równi" w stosunkach ludzkich, co ma kierować naszym myśleniem o zróżnicowaniu etnicznym świata, nie ma zasadniczo powodu by ktokolwiek z nas dbał bardziej o swoje dzieci, niż o dzieci obcego. Ale my, oczywiście, dbamy, i nie dlatego, że nasze dzieci są obiektywnie lepsze niż wszystkie inne, ale dlatego, że są nasze, to znaczy, noszą nasze charakterystyczne geny. Z genetycznego punktu widzenia, nasze ethnies zasługują na podobną lojalność z tego samego powodu.
Dr Salter zwraca uwagę, że poszczególne ethnies mogą być genetycznie tak odległe, że wyrywkowi członkowie tej samej ethny są bliskimi krewnymi w porównaniu z członkami innej ethny. Etniczna lojalność może być zatem kontynuacją rodzinnej lojalności. Australijscy aborygeni i Pigmeje Mbuti, na przykład, są od siebie genetycznie tak odległi jak tylko dwie ethnies być mogą. Dwaj przypadkowi członkowie jednej grupy w porównaniu do członków drugiej grupy są tak genetycznie podobni, że są prawie odpowiednikami bliźniąt jednojajowych. W porównaniu do australijskich aborygenów, wszyscy Pigmejowie Mbuti są w rzeczywistości tak zbliżeni genetycznie do siebie, że ich bliżnięta jednojajowe są, relatywnie biorąc, niedużo bardziej spokrewnione z sobą niż jacykolwiek przypadkowi Mbuti.
Kiedy mężczyzna i kobieta z odległych genetycznie ethnies mają wspólne dzieci, wyniki mogą być zaskakujące. Zasady genetyki mówią, że dzieci zawsze noszą połowę genów każdego z rodziców. Jednakże kiedy rodzice są z tej samej ethny mają oni wspólnych wiele charakterystycznych genów, więc i ich dzieci noszą faktycznie więcej niż połowę charakterystycznych genów każdego z rodziców. W tym sensie rodzice którzy pochodzą z tej samej linii rodowej i którzy mają wspólnych wiele charakterystycznych genów, są znacznie bardziej powiązani z ich dziećmi - w sensie ilości genów wspólnych - niż ci którzy mają dzieci z członkami odległej linii.
Gdyby australijski aborygen i Mbuti mieli wspólne dziecko, każdy z rodziców byłby ściślej powiązane genetycznie z jakimkolwiek członkiem jej czy jego oryginalnej ethny, niż z tym dzieckiem. Osoba z własnej ethny kompletnie obca byłaby bliższym krewnym niż to dziecko, i z punktu widzenia ściśle genetycznego miałaby prawo do większych roszczeń lojalności rodzinnej.
Większość ethnies nie jest tak odległa jak aborygeni i Mbuti. Jednakże stosują się tu te same zasady. Małżeństwo z członkiem odległej ethny skutkuje dziećmi, które są stosunkowo genetycznie obce w relacji do ich rodziców.
Jak te ustalenia mają się do faktu, że istnieje więcej zmienności genetycznej w obrębie grup tradycyjnie określanych jako "rasy", niż pomiędzy nimi? Richard Lewontin wskazał, że jeśli całkowitą zmienność genetyczną ludzi przyjmiemy za 100, to od 85 do 90 procent tej zmienności lokuje się wewnątrz grup populacyjnych, a tylko 10 do 15 procent zmiennych nie występuje we wszystkich grupach.
To tylko podkreśla wagę tych 10-15 procent. Mamy wspólnych 90 procent naszych genów z myszami, ale jest więcej zmienności genetycznej w obrębie jednej ludzkiej ethny niż zmiennych oddzielających nas od myszy. Jednak wszyscy ludzie są oczywiście bardziej spokrewnieni między sobą niż z myszami - są jednojajowymi bliźniętami w porównaniu z nimi. Niewielkie genetyczne różnice są bazą ważnych odmienności, i właśnie z obszaru tych niewielkich różnic wypływa, że wszyscy Mbuti są praktycznie jednojajowymi bliźniętami w porównaniu z australijskimi aborygenami.
Lojalność osoby dla jej ethny jest odpowiednikiem jej lojalności dla jej rodziny. Dlatego też jeśli imigracja zastępuje partie rodzimej ethny codzoziemcami, to dla pozostałej ludności rodzimej ta zmiana genetyczna oznacza zastąpienie ludności pokrewnej obcymi. Jak drastyczne mogą być tego skutki zależy jak genetycznie odlegli są nowoprzybyli.
Dr Salter używa tutaj uderzającego porównania, które rozwinął w artykule w Population and Environment (listopad 2002), omówionym w American Renaissance (luty 2003). Stwierdza on, że Duńczycy i Anglicy to populacje pokrewne, ale nadal genetycznie odrębne. Gdyby 10.000 Duńczyków zajęło miejsce 10.000 Anglików, oznaczałoby to stratę w genetycznym interesie reszty populacji Anglików, ponieważ charakterystyczne geny Anglików zostałyby zastąpione przez geny odmiennej ethny. Dr Salter oblicza jak wielkie byłyby to straty: Zniknęłoby tyle angielskich genów, że byłoby to ekwiwalentem usunięcia 167 dzieci lub rodzeństwa z pozostałej rodzimej populacji. (Liczba jest ta sama dla dzieci i rodzeństwa ponieważ osoba ma wspólnych tyle samo genów - 50 % - z dzieckiem co z rodzeństwem. Utrata genetycznych interesów może być liczona jako ekwiwalent 167 x 2 = 334 kuzynów, siostrzeńców/bratanków lub ciotek.) Ponieważ angielska pula genów jest magazynem genów wszystkich Anglików które są im współne i czynią ich populację unikalną, utrata 167 odpowiedników rodzeństwa byłaby utratą genetycznych interesów dla wszystkich członków angielskiej ethny. [W jaki sposób F. Salter kwantyfikował różnice genetyczne między grupami posługując się "intraetnicznymi współczynnikami pokrewieństwa" (intra-ethnic kinship coefficients) rozwiniętymi w pracach genetyka z Uniwersytetu Stanford L. L. Cavalli-Sforza, uzasadnia on tu >>>>, w szczególności w rozdziałach "Genetic Interests and Kinship" i "Immigration, Genetic Distance, and Loss of Genetic Interest" - tłum.]
Strata w odpowiednikach rodzeństwa jest znacznie większa, jeśli Anglicy zastąpieni są przez bardziej odległe genetycznie ethnies. Jeśli zamiast Duńczyków 10.000 Bantu zastąpiłoby 10.000 Anglików, byłby to genetyczny ekwiwalent utraty 10.854 dzieci lub rodzeństwa. Jak wyjaśnia dr Salter, "Niektóre ethnies są tak odległe genetycznie, że okazują się negatywnym zbiorem charakterystycznych genów". Zjawisko zachodzi w obu kierunkach: Gdyby 10.000 Anglików zastąpiło 10.000 Bantu, utrata genetycznych interesów Bantu byłaby równie wielka.
Dr Salter wyprowadza nieunikniony wniosek:
Czyn charytatywny lub heroiczny Anglika zapobiegający wymianie 10.000 Anglików na 10.000 Duńczyków byłby z punktu widzenia interesów genetycznych adaptywny - tj. zachowujący lub powiększający reprezentację genetyczną przyszłych pokoleń - nawet jeśli kosztowałby altruistę jego życie a wraz z nim prospekt założenia rodziny i posiadania potomstwa (przynajmniej rodziny liczącej mniej niż 167 dzieci), gdyż taki czyn ratowałby odpowiednik 167 dzieci altruisty. Z kolei zapobieżenie wymianie 10.000 Anglików na 10.000 Bantu gwarantowałoby znacznie większą wartość ofiary, gdyż korzyść genetyczna byłaby ok. 65 razy większa; w porównaniu do relacji Anglików i Bantu przypadkowi Anglicy są prawie tak blisko spokrewnieni jak rodzice i dziecko. (Jest intuitywna mądrość w tym, że czarni żyjący w społecznościach ludzi białych - ale nie ci którzy żyją w Afryce - odnoszą się do siebie samych per "siostro" i "bracie". W porównaniu do genetycznie odległych białych, oni są zasadniczo rodzeństwem.)
Dr Salter idzie dalej:
"Dystans genetyczny między Anglikami i Bantu jest tak ogromny, że na pierwszy rzut oka współzawodnictwo między nimi uczyniłoby wewnątrz-grupowy altruizm pośród przypadkowych Anglików (lub przypadkowych Bantu) prawie tak adaptywny, jak altruizm między rodzicami i dzieckiem... Tak więc okazuje się dla Anglika być bardziej adaptywne ryzykować życie czy mienie przeciw pojawieniu się dwóch imigrantów Bantu w Anglii, niż ryzykować je ratując jedno z jego dzieci przed utopieniem..."
Jakkolwiek ekstremalnie ten wniosek brzmi, jest on uzasadniony z genetycznego punktu widzenia.
Jak wyjaśnia dr Salter, imigracja nie sprawia wrażenia podmiany etnicznej, ponieważ ludność rodzima nie jest bezpośrednio likwidowana dla zrobienia miejsca przybyszom. Jednakże w dłuższej perspektywnie skutkiem będzie faktyczna podmiana, ponieważ każda część świata osiągnie w końcu granice możliwości biologicznego wspierania jej populacji [carrying capacity of a territory - maksymalna populacja jaka może żyć na danym terytorium]. W takim momencie obecność 10.000 Bantu (i ich potomków) oznaczałaby, że Anglia nie może utrzymać takiej samej liczby dodatkowych Anglików. Imigracja Bantu ukaże wtedy swoją prawdziwą twarz - eliminacji Anglików.
Skutki imigracji są jeszcze bardziej drastyczne, jeżeli nowoprzybyli są mało wydajni i zaniżają rozmiar populacji jaką dany teren może utrzymać. Im większa liczba Bantu, tym szybciej Anglia doszłaby do granic możliwości biologicznego wspierania jej populacji, a liczba Anglików jaką obecność Bantu by wyeliminowała byłaby jeszcze większa.
Z drugiej strony, wysoce produktywni imigranci mogą być genetycznym bodźcem dla przyjmującego ich kraju. Biali farmerzy Zimbabwe byli obcymi, a ich obecność jako taka byłaby stratą genetyczną dla rodzimych czarnych. Jednakże podnieśli oni produktywność Zimbabwe do tego stopnia, że więcej czarnych mieszkańców mogło żyć i reprodukować niż byłoby to inaczej możliwe. Wydalenie białych na krótki dystans służy gentycznemu interesowi czarnych, ale ich utrata znaczy, że kraj może utrzymać znacznie mniej czarnych - wyraźna genetyczna strata dla czarnych. W sytuacji populacji mało produktywnych leży w ich interesie genetycznym przyjęcie pewnej ilości bardzo prouduktywnych obcych.
Oczywiście, dziś w większości imigranci opuszczają nieudolne społeczeństwa dla społeczeństw sukcesu, i jako tacy są mniej produktywni niż przyjmujące je populacje. Jak pisze dr Salter, "Kiedy społeczeństwo jest atrakcyjne ze względu na bogactwo i stabilność, następuje gwałtowny spadek genetycznej reprezentacji jej rodzimej ethny w wyniku imigracyjnego naporu i zalewania jej przez resztę świata". Ludność rdzenna jest wymieniana w aspekcie genetycznym i jednocześnie jakość społeczeństwa spada.
Dlatego też aż do współczesnego triumfu ideologii ignorujących biologię, ethnies zawsze strzegły zazdrośnie swojej ziemi. Populacja może liczebnie podupaść, ale z czasem ma szansę odzyskać siłę, o ile ma teryrtorium do którego ma wyłączne prawo. Spadek liczebności połączony z utratą terytorium - lub tylko efektywna utrata terytorium w wyniku imigracji obcych - prowadzić może do nieodwracalnych szkód. Dr Salter pisze, że "w całym minionym doświadczeniu człowieka i w dalszym ciągu dzisiaj, kontrola terytorium jest cennym środkiem utrzymania genetycznego interesu w dłuższej perspektywie". Stąd "polityka imigracyjna dla większości społeczeństw przez większość historii zasadzała się na totalnym zakazie wstępu obcych". Z genetycznego punktu widzenia imigranci nie różnią się od zbrojnych najeźdźców.
Jared Taylor
Tłumaczenie Tadeusz Korzeniewski
Fragment recenzji książki Franka Saltera "Genetyczne interesy. Rodzina, etniczność i ludzkość w wieku masowej migracji" autorstwa Jareda Taylora opublikowanej w miesięczniku American Renaissance."
A wracając do tematu- sprawa jest oczywista. Wobec obywateli państw zachodnich (nie ważne jakiego pochodzenia)- polityka ?zero tolerancji dla przestępczości? oraz reformowanie programów socjalnych tak, by pobudzić dopływ ?nieprzekonanych? do rynku pracy. Wobec osób na karcie stałego pobytu- bardziej odważne stosowanie instytucji deportacji czy też odmowy przedłużenia pobytu, związane z tym zmiany przepisów. Utrzymanie (lub wprowadzenie) zakazu podwójnego obywatelstwa, utrudnienie i wydłużenie drogi do nabycia europejskiego paszportu. Reforma prawa imigracyjnego by utrudnić niemal automatyczne łączenie rodzin/ sprowadzanie sobie zamorskich partnerów. I najważniejsze- opracowanie programów imigracyjnych na wzór amerykańskich czy kanadyjskich- prawdopodobnie już takie istnieją, lecz o ich skuteczności niczego dotąd nie słyszałem.
Tak czy inaczej, rodziny imigranckie wciąż odznaczają się większą (choć spadającą w wielu miejscach) dzietnością, przepełnione łódki z Libii dalej będą przypływać do wybrzeży Sycylii, imigranci dalej będą sprowadzać sobie partnerów spoza Europy. Liczba muzułmanów wzrośnie i zamiast pie*** (jak wielu na tym forum) o oczyszczeniu kontynentu z muzulmańskiej zarazy, wystarczy zmienić przepisy lub starać się już obowiązujące egzekwować.
Zablokowanie akcesji Turcji do Unii ani nie zbawi kontynentu, ani nie uchroni przed zmianami demograficznymi, ani nie rozwiąże problemów związanych z imigrantami i ich asymilacją. Nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu ?fala turecka? (w rzeczywistości kilka milionów osób: może 3, może 6) na Europę rozlałaby się dopiero za kilka dekad- może w okolicach 2035-2040roku, po długich negocjacjach i kilkunastoletnich okresach przejściowych. W międzyczasie znając dynamikę tureckiej gospodarki w ostatnich dekadach, różnica w zarobkach obniżyłaby się znacząco zmniejszając atrakcyjność wyjazdów do Europy zachodniej. Tym bardziej, jeśli zreformowana Europa ograniczyłaby programy socjalne i skończyła z łaskawym, bezterminowym dotowaniem bezrobotnych. Wszystkich narodowości.
I oczywiście- z tym dopływem kilku milionów Turków wiązać się mogą w przyszłości problemy- z asymilacją, z przestępczością, z wykorzystywaniem programów socjalnych. Wiara w wizję ?końca Europy? czy ?zalania aryjskiej ziemi przez hordy azjatyckie? przez ? powiedzmy- 5mln Turków, w kontekście kilkuset milionów rdzennych Europejczyków, jest co najwyżej zabawna- jak większość wypowiedzi tutaj. Unia ze dynamiczną gospodarką, reformowanym systemem prawnym i zdrowym podejściem do własnej tożsamości kilku milionów imigrantów nie może się obawiać. Katastroficzne wizje- do lamusa.
Anonimie numer 2- chyba potrafisz cos sam napisać, zamiast artykuły wklejać? A Aryjkę zastąp sobie ?jeśli potrafisz- Europejką, chrześcijanką czy Polką, sensu zdania to nie zmienia, prawda?
"O Tuwimie piszą (zaznaczam, że w internecie) że był zasymilowanym Żydem, że odrzucał go "czarny chasydzki motłoch" i sympatyzował z komunizmem. Podobno doszedł do żydowskości, cokolwiek to znaczy. O tym, że Holoubek Żydem pierwsze słyszę - pewnie takim samym jak dla coponiektórych Bubli Kaczyński albo Tusk. Polański urodzony w Paryżu, w Polsce mieszkał tylko w pewnym okresie swojego życia, nie jest judaistą tylko ateistą/agnostykiem, zasymilowany, w dodatku posiada polskie imię i nazwisko. Na temat Munka nie mogę nic konkretnego znaleźć. Na jego i (prawdopodobnie) jego żony wspólnym nagrobku, przy imieniu i nazwisku jego wybranki serca, jak byk widnieje krzyż i ś.p.. Ilu z nich jadło koszernie, nosiło pejsy, w sobotę nie pracowało, dbało o to żeby żona była Żydówką, znało jakiś żydowski język, należało do gminy etc? Prawdopodobnie żaden.
Oczywiscie, ze Holoubek byl Zydem - dziwne, ze o tym nie wiesz. Podobnie jak i Polanski, ktory otwarcie nawiazywal do swojego pochodzenia nie tylko w filmach. Cala swoja mlodosc az do ukonczenia studiow w Lodzi spedzil w Polsce. Pierwsze filmy tez robil w PL. Co do Andrzeja Munka, to oczywiscie byl Zydem. Jego grob w Warszawie byl wielokrotnie demolowany przez "pseudo- polakow", ktorym nie podobalo sie to, ze pochowany zostal pod krzyzem na cmentarzu katolickim. Ale wtedy byly takie czasy. Lepiej bylo dla Zyda nawet po smierci chowac sie pod chrzescijanskim krzyzem. Byly pogromy, bylo UB (w ktorym decydowali Polacy a nie jak to sie niektorym wydaje tylko Zydzi). No i byla slepa nienawisc do Zydow, ktora ma sie dobrze do dzis dnia. Bywalo, ze i Zydzi bywali ateistami. A ilosc Zydow ktorzy w ogole nie byli religijni przekracza tysiace. Stawiasz bardzo wysokie wymogi asymilacji. Dla mnie sa one nonsensem. Dlatego, ze PL byla przez wieki znana z tego, ze na jej terytorium mieszkac mogli i zyc ludzie roznych ras i wyznan. Bez wyrzekania sie swojej osobowosci. A moze chcialbys zabronic Goralom noszenia ciupag i kierpcow, bo wspolpracowali z Niemcami? A Slazakom swoich gorniczych mundowow, bo oni przeciez to takie "niemce" sa?. Wszystko oczywiscie w imie asymilacji - tak jak Ty ja rozumiesz.
Takie coś mi odpowiada. Możesz mnie kołtunem nazywać, ale będę bronił asymilacji.
Inni zasymilowani i "zasymilowani" (komuniści znaczy się):
Stanisław Lem - ateista
Felix Mendelssohn-Bartholdy - chrześcijanin
Karol Marks czy Lew Trocki - ateiści (komuniści)
Benedykt Spinoza - oskarżony o herezję i wykluczony z gminy żydowskiej.
Jean-Marie Lustiger - francuski duchowny katolicki, arcybiskup, były metropolita Paryża, kardynał, pochodzenia żydowskiego.
Zygmunt Freud - ateista
Jan Mosdorf - chrześcijanin katolik, nacjonalista (Obóz Narodowo-Radykalny), ciekawostka: poniósł śmierć za pomoc Żydom.
Czego oczekuję pewnie się domyślasz. Ano oczekuję tego, że Żyd przestanie być Żydem i żydem, że porzuci judaizm, będzie mówił o sobie Polak i będzie myślał jak Polak. Nie wymagam by się ochrzcił w KRK. Może być ateistą, agnostykiem, ewangelikiem, prawosławnym. Niech wyznaje jakiś europejski światopogląd czy religię. Wykluczam buddyzmy czy islamy.
Kompletny nonsens jak na Europejczyka. A jak na Polaka to w ogole nieznajomosc wlasnej kultury i historii.
"
No tak, rdzenni Europejczycy z swym modelem 2+1 lub 2+kot to tzw. limes, do którego daza muzułmanie. Zapomniales powiedziec, ze gdzies po drodze ci pierwsi stana sie dyskryminowana mniejszoscia we wlasnym kraju.
Skoro juz ktoś mądry, ba, mądrzejszy ode mnie poruszył tą kwestię, to chyba dobrze jest go zacytować niż starać się własnymi słowami napisać wszystko od nowa.
Aryjczycy to jedno z plemion indoeuropejskich - nasi "prabracia". Zamieszkiwało niegdyś Wielki Step. Twórcy Arjawarty, państwa leżącego niegdyś na północy obecnych Indii, między Morzem Arabskim a Zatoką Bengalską, inicjatorzy kultury wedyjskiej. W Europie prawdopodobnie też się pojawili i zapewne płynie w nas ich krew aczkolwiek nie używałbym tego terminu. Właściwi Aryjczycy dawno wyginęli. Jesteśmy indoeuropejczykami, ale nie Aryjczykami. Nie dość tego, w twoim poście zabrzmiało to szyderczo, a w obecnych czasach w umysłach nieobeznanych z tematem może wywołać skojarzenia z Niemcami hitlerowskimi. Może chciałeś mnie zdyskredytować? Ale już tak na samym wstępie?
W każdym razie myślę, że moja "wklejka" też wyda Ci się interesująca. Zapraszam do lektury.
"Kompletny nonsens jak na Europejczyka. A jak na Polaka to w ogole nieznajomosc wlasnej kultury i historii."
?
W dodatku sam piszesz herezje typu:
Holoubek Żyd.
Polański Żyd. Jeszcze mi powiedz do jakiej gminy należy.
Znając życie jego prawnuki nie będą wiedzieć, że mają cokolwiek wspólnego z Żydami. Będą się nazywać Francuzami.
I tyle w temacie.
A co do liczby Turków- imigrantów, to skąd te 7mln? Uwzględnia obecnych w Europie od stuleci Turków bałkańskich? Bo jeśli nie, to chyba trochę za duża jest.
"Oczywiscie, ze Holoubek byl Zydem - dziwne, ze o tym nie wiesz. Podobnie jak i Polanski, ktory otwarcie nawiazywal do swojego pochodzenia nie tylko w filmach. Cala swoja mlodosc az do ukonczenia studiow w Lodzi spedzil w Polsce. Pierwsze filmy tez robil w PL. Co do Andrzeja Munka, to oczywiscie byl Zydem. Jego grob w Warszawie byl wielokrotnie demolowany przez "pseudo- polakow", ktorym nie podobalo sie to, ze pochowany zostal pod krzyzem na cmentarzu katolickim. Ale wtedy byly takie czasy. Lepiej bylo dla Zyda nawet po smierci chowac sie pod chrzescijanskim krzyzem. Byly pogromy, bylo UB (w ktorym decydowali Polacy a nie jak to sie niektorym wydaje tylko Zydzi). No i byla slepa nienawisc do Zydow, ktora ma sie dobrze do dzis dnia. Bywalo, ze i Zydzi bywali ateistami. A ilosc Zydow ktorzy w ogole nie byli religijni przekracza tysiace. Stawiasz bardzo wysokie wymogi asymilacji. Dla mnie sa one nonsensem. Dlatego, ze PL byla przez wieki znana z tego, ze na jej terytorium mieszkac mogli i zyc ludzie roznych ras i wyznan. Bez wyrzekania sie swojej osobowosci. A moze chcialbys zabronic Goralom noszenia ciupag i kierpcow, bo wspolpracowali z Niemcami? A Slazakom swoich gorniczych mundowow, bo oni przeciez to takie "niemce" sa?. Wszystko oczywiscie w imie asymilacji - tak jak Ty ja rozumiesz."
Rozróżniasz coś takiego jak mniejszość narodowa a grupa etnograficzna? Górale to Polacy. Żyj dalej II WŚ i pisz o volksdeutschach. Dla mnie II WŚ się skończyła, to były inne realia, bardzo często przymus, któremu towarzyszył wszechobecny terror.
Dla mnie UBek to UBek. Ty pisz, że większość to była Polacy, inny niech pisze, że większosć była Żydami. Dla mnie wszyscy zasługują na rów z wapnem.
A z tym Holoubkiem to proszę o jakieś rzeczowe argumenty. Z tego co wiem miał przodków czeskich i polskich.
"Oczywiscie, ze Holoubek byl Zydem - dziwne, ze o tym nie wiesz."
Taki argument mnie nie przekonuje.
Zwlaszcza w dzisiejszej Europie.
Nie zamierzam Cie przekonywac ze Holoubek , Polanski czy Munk byli Zydami. Nie o to chodzi. Jest nawet taki dobry kawal, ktory pozwole sobie zacytowac:
W tramwaju dwóch dziadków licytuje się któz to w kraju nie jest
Żydem:
- Holoubek - Żyd, Jędrusik - Żydówa, Zelnik - Żyd, Rakowski -
Żyd, Urban - Żyd itd.
Słuchajaca tych bredni starsza kobieta z przerażeniem wydała z
siebie okrzyk:
- Jezus Maria!
Na to tych dwóch dziadków:
- To tez Żydzi
Moze to ulatwi Ci zrozumiec absurd Twoich wypowiedzi. Piszesz, ze Gorale to Polacy - a Goralenvolk z innych krajow to Polacy? A Slazacy to Polacy? A od kiedy, jezeli mozna zapytac? Od IIWS czy jeszcze wczesniej? A Zydzi zamieszkali w PL od setek lat to co? Polacy czy nie Polacy? Skoro uwazsz, ze Zydzi to nie sa "zasymilowani Polacy" a wszyscy inni sa - to dlaczego polskie kosulaty wydaja bez dyskusji polskie paszporty wszystkim Zydom, ktorych wygnano z PL w latach 68? Czyz nie dlatego, ze sa Polakami? A moze dalej uwazasz, ze to "mniejszosc narodowa?
Rozróżniasz coś takiego jak mniejszość narodowa a grupa etnograficzna? Górale to Polacy. Żyj dalej II WŚ i pisz o volksdeutschach. Dla mnie II WŚ się skończyła, to były inne realia, bardzo często przymus, któremu towarzyszył wszechobecny terror.
Dla mnie UBek to UBek. Ty pisz, że większość to była Polacy, inny niech pisze, że większosć była Żydami. Dla mnie wszyscy zasługują na rów z wapnem.
A Jaruzelski to w/g Ciebie tez powinien byc zasypany wapnem? A moze On tez jest Zydem i nalezy do "mniejszosci narodowej"?ote]
"Poruszyles jak mi sie wydaje problem asymilacji. Twoje pojecie asymilacji jest absurdalne.
Zwlaszcza w dzisiejszej Europie.
Nie zamierzam Cie przekonywac ze Holoubek , Polanski czy Munk byli Zydami. Nie o to chodzi. Jest nawet taki dobry kawal, ktory pozwole sobie zacytowac:
W tramwaju dwóch dziadków licytuje się któz to w kraju nie jest
Żydem:
- Holoubek - Żyd, Jędrusik - Żydówa, Zelnik - Żyd, Rakowski -
Żyd, Urban - Żyd itd.
Słuchajaca tych bredni starsza kobieta z przerażeniem wydała z
siebie okrzyk:
- Jezus Maria!
Na to tych dwóch dziadków:
- To tez Żydzi
Moze to ulatwi Ci zrozumiec absurd Twoich wypowiedzi. Piszesz, ze Gorale to Polacy - a Goralenvolk z innych krajow to Polacy? A Slazacy to Polacy? A od kiedy, jezeli mozna zapytac? Od IIWS czy jeszcze wczesniej? A Zydzi zamieszkali w PL od setek lat to co? Polacy czy nie Polacy? Skoro uwazsz, ze Zydzi to nie sa "zasymilowani Polacy" a wszyscy inni sa - to dlaczego polskie kosulaty wydaja bez dyskusji polskie paszporty wszystkim Zydom, ktorych wygnano z PL w latach 68? Czyz nie dlatego, ze sa Polakami? A moze dalej uwazasz, ze to "mniejszosc narodowa?
A Jaruzelski to w/g Ciebie tez powinien byc zasypany wapnem? A moze On tez jest Zydem i nalezy do "mniejszosci narodowej"?"
Highlanderzy szkoccy to nie Szkoci? Może ten twój "Goralenvolk" to jakiś naród, a Polscy mieszkańcy gór to mniejszość narodowa? Rozsypani po całym swiecie w jakiejś diasporze? Ciekawe.
Ślązacy to nie Polacy? Ciekawe.
Przyznam, że jest grupa oszołomów, która wygaduje podobne brednie, ale poparcie maja nikłe.
Ale Żydom juz nie mogę polskości odbierać, tak? Ok.
Argumenty o "dzisiejszej Europie" i wydawaniu paszportów przez "dzisiejsze rządy" powiem delikatnie, mnie zwisają. kiedyś ktos powiedział "Nie o take Polskę walczyłem". Mnie nie o take Polskę i Europę chodzi jak dziś. Nie będę się zgadzał na coś "bo tak jest teraz". Moze rzuć jeszcze argumentem "bo przecież mamy XXI wiek".
Asymilować należy wszelkie obce etnicznie i kulturowo elementy przybyłe na te tereny z dalekich krajów. Żydzi przybyli - asymilować. Muzułmanie, vide Turcy, Marokańczycy i inni - asymilować. Dodam i wyprzedzę, ze Litwini, Niemcy, Czesi, jako że pochodza z krajów ościennych, nie migrowali tu, tylko żyją na terenach przygranicznych, i żyja tu od zawsze, tak jak Polacy, to ich asymilacja nie dotyczy. Tym bardziej, że jesteśmy spokrewnieni i współtworzymy Europę.
Nie obchodzi mnie czy Jaruzelski jest Żydem, czy półŻydem, ćwierćŻydem, czy ma pradziada Żyda w jedenastym pokoleniu. Komunista. Tak do wapna.
Już przejrzałem.
Jak to mówią "uderz w stół, a nożyce się odezwą".
"O porownaniu Zydow z Romami czy mohametanami nie ma w ogole mowy[...]"
Widzę, że Żydzi mają być traktowani ulgowo a może nawet wyjątkowo. A muzułmanie to w ogóle bydło? Obelżywie mohametanie, tak?
Czym sobie Żydzi zasłużyli? Bo są Żydami?
A juz wiem.
"[...]bo ci ostatni nie maja i nigdy nie mieli zadnych decydujacych pozycji spolecznych."
Takiście sam element napływowy i obcy jak muzułmanie, z wiekszością nich macie nawet większe koneksje etniczne, genetyczne niż z rzekomym ćwierćŻydem Jaruzelskim z polskich kawałów.
Tyle ode mnie.
"Zresztą po co ja się tyle tłumaczę z tych Żydów?
Już przejrzałem.
Jak to mówią "uderz w stół, a nożyce się odezwą".
[quote="Gość":1799efj8]O porownaniu Zydow z Romami czy mohametanami nie ma w ogole mowy[...]"
Widzę, że Żydzi mają być traktowani ulgowo a może nawet wyjątkowo. A muzułmanie to w ogóle bydło? Obelżywie mohametanie, tak?
Czym sobie Żydzi zasłużyli? Bo są Żydami?
A juz wiem.
"[...]bo ci ostatni nie maja i nigdy nie mieli zadnych decydujacych pozycji spolecznych."
Takiście sam element napływowy i obcy jak muzułmanie, z wiekszością nich macie nawet większe koneksje etniczne, genetyczne niż z rzekomym ćwierćŻydem Jaruzelskim z polskich kawałów.
Tyle ode mnie.[/quote:1799efj8]
Czyli np zmarly Marek Edelman, ktory nie chcial sie asymilowac i zawsze utrzymywal, ze jest Zydem nie jest w/g Ciebie Polakiem. A Polanski, ktorego szantazuje jakas panienka watpliwej reputacji (ktora zapewne przycichnie i wycofa swoje roszczenia, gdy tylko wymusi okup pol mil. $) tez nie jest Polakiem? Bo sie nie "zasymilowali", tak jak Ty tego chcesz - nie wyrzekli sie swojego pochodzenia....hahaha! Pewnie Cie to tez ..."nie obchodzi".
A z tym wapnem, to rzeczywiscie sie popisales. W historii byli tacy, ktorzy wrzucali do wapna zywych ludzi...Ty chcesz kontynuowac ta tradycje dzis w Europie? Zmartwie Cie; nic z tego - bardzo zle skonczyli.
Polański, urodzony we Francji, we Francji żyje i mieszka, ma żonę Francuzkę, dzieci jego mówią po francusku i mniemam, że czują sie Francuzami. Pomijam to, że podobno Polański nie posiada "obywatelstwa polskiego" od 1975 roku. Do Polaka mu daleko. Moim skromnym zdaniem zasymilowany, Europejczyk, Francuz. Jeśli natomiast idzie o jego żydowskość, to jak Ty chcesz, to sobie go Żydem traktuj. Naziści też lubili doszukiwać się żydowskości, stemplować, że ktoś Żyd itp. Ty kontunuuj tą tradycję.
Komuniści wrzucali do dołów z wapnem. Dobrze, że przypomniałeś. I właśnie to samo im się należy. Ale jeśli tobie nie pasuje traktować ich wapnem, to możesz zastąpić je plutonem egzekucyjnym, stryczkiem, karą śmierci. Jak Ci wygodnie. Na nic lepszego nie zasługują. I oznajmiam Ci, że komuniści wcale tak źle nie skończyli. A powinni.
Wracajac do problemu asymilacji, bo o tym dyskutowalismy - na szczescie nie Twoje kryteria i zadania sa wazne w dzisiejszej Europie. Czy chcesz czy nie chcesz bedziesz sie musial pogodzic z faktem, ze Europa sklada sie z wielu narodowsci, w tym naplywowych, ktorym ani w glowie bedzie zasymilowac sie tak jak Ty to sobie wyobrazasz. Nie bedzie jednolitosci narodowej w zadnym panstwie - wlacznie z Polska. Nie bedzie zadnego wybierania kary smierci, stryczkow, plutonow egzekucyjnych i wrzucania do wapna. Zapomnij o tym. Te czasy minely juz bezpowrotnie. Lepiej dla Ciebie, zebys to zrozumial.
od Zydow uzy
"Edelman nie był Polakiem. Jeśli już, to wg. "dzisiejszych standardów" "obywatelem polskim". Zresztą sam piszesz: "nie chcial sie asymilowac i zawsze utrzymywal, ze jest Zydem". No to chyba Żydem był, czyż nie?
Polański, urodzony we Francji, we Francji żyje i mieszka, ma żonę Francuzkę, dzieci jego mówią po francusku i mniemam, że czują sie Francuzami. Pomijam to, że podobno Polański nie posiada "obywatelstwa polskiego" od 1975 roku. Do Polaka mu daleko. Moim skromnym zdaniem zasymilowany, Europejczyk, Francuz. Jeśli natomiast idzie o jego żydowskość, to jak Ty chcesz, to sobie go Żydem traktuj. Naziści też lubili doszukiwać się żydowskości, stemplować, że ktoś Żyd itp. Ty kontunuuj tą tradycję.
Komuniści wrzucali do dołów z wapnem. Dobrze, że przypomniałeś. I właśnie to samo im się należy. Ale jeśli tobie nie pasuje traktować ich wapnem, to możesz zastąpić je plutonem egzekucyjnym, stryczkiem, karą śmierci. Jak Ci wygodnie. Na nic lepszego nie zasługują. I oznajmiam Ci, że komuniści wcale tak źle nie skończyli. A powinni."
Polański to już nie pamiętam kim jest wg. Ciebie. Ja od początku utrzymuję, że jest zasymilowany i że najpewniej Francuzem. Naziści i komuniści wmawiali, wytykali mu żydostwo, Ty krzywdzisz go w sposób podobny. Daj facetowi spokój. Żyje z Francuzką, ma francuskie pociechy, a Ty mu Żyda będziesz wmawiał i może jeszcze zaciągał do gminy.
W Izraelu też nie będzie jedności narodowej?
Ja nie widzę większego sensu rozmowy z Tobą. Prezentujesz same pokrętne teorie i zacietrzewienie. Ja daję proste, przez to dla niektórych brutalne rozwiązania. Dziękuję za uwagę.
Mam ciekawsze rzeczy na głowie niż przekonywanie takiego, co to się przekonać nie da. Bo jak przekonać Żyda, który "mohametan" nie znosi, że on taki sam jak oni i że musi porzucić żydostwo?
PS I odbieraj sobie co chcesz, ciesz się z tego, wychwalaj Żydów pod niebiosa. I prorokuj jak będzie wyglądać Europa. W sumie Żydzi to naród proroków.
"Przeczytaj swoje posty a potem się zastanów kto żongluje narodowościami. Ba, ty nawet nie żonglujesz, dla Ciebie taki Edelman jest naraz Żydem i Polakiem, mimo, że tym Polakiem być nie chciał.
Polański to już nie pamiętam kim jest wg. Ciebie. Ja od początku utrzymuję, że jest zasymilowany i że najpewniej Francuzem. Naziści i komuniści wmawiali, wytykali mu żydostwo, Ty krzywdzisz go w sposób podobny. Daj facetowi spokój. Żyje z Francuzką, ma francuskie pociechy, a Ty mu Żyda będziesz wmawiał i może jeszcze zaciągał do gminy.
W Izraelu też nie będzie jedności narodowej?
Ja nie widzę większego sensu rozmowy z Tobą. Prezentujesz same pokrętne teorie i zacietrzewienie. Ja daję proste, przez to dla niektórych brutalne rozwiązania. Dziękuję za uwagę.
Mam ciekawsze rzeczy na głowie niż przekonywanie takiego, co to się przekonać nie da. Bo jak przekonać Żyda, który "mohametan" nie znosi, że on taki sam jak oni i że musi porzucić żydostwo?
PS I odbieraj sobie co chcesz, ciesz się z tego, wychwalaj Żydów pod niebiosa. I prorokuj jak będzie wyglądać Europa. W sumie Żydzi to naród proroków."
Jak to mówił wieszcz, parafrazując znane powiedzenie: 'gość gościowi łba nie urwie...'.
dziękuję za uwagę
WYKOP
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
